22.10.2017r. Godz. 10:16Bieżące interwencje

Czy zdarzenia z amoniakiem w Kędzierzynie-Koźlu mogą budzić obawy? - video

dodano: 19 stycznia 2016 o 15:01 | ostatnia aktualizacja: 18 stycznia 2017 o 14:01 | kategoria: Działania długotrwałe i ważniejsze zdarzenia

Od początku tego roku Państwowa Straż Pożarna otrzymała już 3 zgłoszenia o rozszczelnieniu cystern kolejowych z amoniakiem w Kędzierzynie-Koźlu. Zdarzenia miały miejsce 3, 8 i 13 stycznia. Kilkanaście pojazdów straży pożarnej jadących na sygnałach do działań ratowniczych na pewno budzi niepokój. Dodatkowo pojawił się artykuł w jednej z gazet, który sugeruje celowe rozszczelnianie cystern i dodatkowo nakręca spiralę zagrożenia i na pewno pojawiają się pytania: Czy lokalizacja zakładów jest bezpieczna? Czy ktoś kontroluje te zakłady? Dlaczego tych zdarzeń jest tak dużo? Dlaczego tyle samochodów straży pożarnej jeździ do tych zdarzeń? Na ile poważne są to zdarzenia? Czy strażacy monitorują sytuację i nie zasypiają gruszek w popiele? Na ile niebezpieczny jest amoniak? Czy jest się czego bać? Co zrobić, gdyby faktycznie doszło do awarii?

Czy zdarzenia z amoniakiem w Kędzierzynie-Koźlu mogą budzić obawy? - video

Planowanie lokalizacji zakładów

Wszelkiego rodzaju zakłady na terenie Polski i Europy lokalizuje się na wschodnich rubieżach miast lub na wschód od miast. Wynika to z występowania przeważających na półkuli północnej zachodnich wiatrów. Chodzi o to, aby mieszkańcy miast nie musieli wdychać nieprzyjemnych zapachów, które emitują zakłady przemysłowe, ale chodzi też o to, aby podczas ewentualnej awarii chmura niebezpiecznych substancji chemicznych była skierowana na obszary niezamieszkałe. Podobnie jest z lokalizacją zakładów w Kędzierzynie-Koźlu. Na wschodzie od zakładów znajdują się lasy.

 

Nadzór prewencyjny nad bezpieczeństwem w zakładach

Zakłady stwarzające poważniejsze zagrożenia, czyli zakłady magazynujące, przerabiające lub wytwarzające materiały niebezpieczne dla ludzi i środowiska są kwalifikowane w zależności od ilości i rodzaju substancji do odpowiedniej grupy ryzyka. Są to zakłady dużego i zwiększonego ryzyka wystąpienia poważnej awarii przemysłowej. Komendy wojewódzkie Państwowej Straży Pożarnej publikują wykaz tych zakładów w biuletynie informacji publicznej. Zakłady dużego ryzyka mają opracowane paragramy zapobiegania awariom, raporty o bezpieczeństwie oraz własne plany ratownicze, a Państwowa Straż Pożarna ma opracowane zewnętrzne plany ratownicze. Jakość tych planów sprawdzamy raz na 3 lata ćwicząc w tych zakładach niebezpieczne scenariusze. Ćwiczymy z udziałem innych podmiotów: samorządu terytorialnego, zarządzania kryzysowego, Policji, ratownictwa medycznego. Ponadto zakłady podlegają kontrolom prewencyjnym zarówno przez Państwową Straż Pożarną oraz wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska. Obecnie na terenie województwa opolskiego mamy dziesięć zakładów dużego ryzyka oraz dziewięć zakładów zwiększonego ryzyka.

 

Dlaczego tyle pojazdów straży pożarnej wyjeżdża do zdarzeń w zakładach chemicznych?

Od 2012 roku do każdego zgłoszenia, które jest kierowane do Państwowej Straży Pożarnej, dyżurny w stanowisku kierowania PSP dysponuje ludzi i sprzęt zgodnie z ujednoliconymi procedurami w skali kraju procedurami. Wytyczne te opracowane zostały przez zespół oficerów pożarnictwa specjalnie wybranych do tego zadania z całej Polski przez komendanta głównego PSP. Członkiem tego zespołu był też oficer z wydziału operacyjnego KW PSP w Opolu. Przyczyną powołania zespołu był brak wcześniejszych formalnych regulacji w tym zakresie. Dotychczas dysponowanie odbywało się najczęściej w oparciu o doświadczenie strażaka. Dawniej bywało, że do zgłoszenia jechał jeden samochód i dopiero po przyjeździe na miejsce dowódca decydował o wyjeździe kolejnych. Kilka osób nie było w stanie powstrzymać pożaru, wycieku, czy udzielić pomocy kilku poszkodowanym. W ten sposób traciliśmy kilkanaście cennych minut.

Obecnie do zgłoszeń stricte chemicznych musi od razu wyjechać specjalistyczna grupa chemiczno-ekologiczna oraz dodatkowy sprzęt i ludzie w zależności od dodatkowych zagrożeń, czyli nawet 8-10 zastępów. Dlatego właśnie do każdego zgłoszenia w zakładach jedzie zawsze tak dużo samochodów. Analogicznie jest ze zgłoszeniami dotyczącymi utonięć: przy zagrożeniu życia już jednej osoby zawsze jedzie od razu grupa wodno-nurkowa plus dodatkowy sprzęt. Oczywiście zgłoszenie może się okazać fałszywym alarmem, ale to dopiero wiemy na miejscu zdarzenia. Nie stać nas jednak na to, aby domniemywać, że to nic poważnego. Jeśli specjalistyczna grupa chemiczno-ekologiczna przyjeżdża na miejsce zdarzenia, to dowódca grupy z miejsca działa zgodnie z procedurami, które mają zapewnić bezpieczeństwo dla wszystkich ludzi obecnych w okolicy i strażaków prowadzących działania. Dlatego rozstawia sprzęt z odpowiedniej strony (kierunek wiatru), ewakuuje pracowników, wyznacza strefę niebezpieczną i strefę działań, rozstawia kurtyny wodne (aby wychwycić opary amoniaku, który doskonale się łączy z wodą), strażacy nakładają ubrania gazoszczelne, gdyż nie wiemy na 100% z czym i z jaką ilością substancji mamy do czynienia - więc maksymalnie chronimy ratowników. Nawet przy nikłym zagrożeniu ta liczba użytych pojazdów powoduje, że każde zdarzenie chemiczne (oprócz zatruć tlenkiem węgla) zostanie zakwalifikowane co najmniej jako średnie, więc na naszym portalu w zasobie Interwencje taka właśnie będzie kwalifikacja zdarzenia. Jeśli już wykonamy tyle roboty, to aby ją udokumentować, nawet przy znikomym zagrożeniu, przygotowujemy dokumentację dla tzw. miejscowego zagrożenia.

 

Na ile poważne są to zdarzenia? Czy faktycznie występowało duże zagrożenie dla mieszkańców?

Tłumaczenie, że zdarzenia nie stanowiły poważnego zagrożenia, że są tak właściwie błahe, nikogo nie przekona. Dlatego jedynym słusznym rozwiązaniem jest przedstawienie faktów, które są zawarte w dokumentacji zdarzeń sporządzonej przez kierującego działaniem ratowniczym z Państwowej Straży Pożarnej.

  • 3.01 - zgłoszenie dotyczyło wycieku amoniaku; okazało się, że cysterna była opróżniona, ale był w niej wcześniej amoniak – trudno więc tutaj mówić o zagrożeniu dla mieszkańców; strażacy wykonali czynności zgodnie z procedurą i dokręcili zawór,

  • 8.01 - zgłoszenie dotyczyło wycieku amoniaku; dwie cysterny były oszronione, co mogłoby wskazywać na gwałtowne rozszczelnienie czynnika i był też minimalny ulot z zaworu; natomiast zjawisko oszronienia jest też możliwe podczas załadunku zbiorników i tak tym razem było; strażacy wykonali czynności zgodnie z procedurą i po kilku godzinach monitorowania sytuacji odpowiednim sprzętem cysterny miały już temperaturę otoczenia; cały czas wykonywano pomiary i niczego nie dokręcano,

  • 13.01 – zgłoszenie dotyczyło wycieku amoniaku; występował nieznaczny ulot z zaworu; strażacy wykonali czynności zgodnie z procedurą; dowódca nie podjął decyzji o dokręcaniu zaworu, ale wycofał cysternę z transportu.

 

Dlaczego tych zdarzeń jest teraz więcej?

Państwowa Straż Pożarna województwa opolskiego corocznie odnotowuje około 20. zdarzeń, do których jest dysponowana specjalistyczna grupa chemiczno-ekologiczna. Faktycznie obecna liczba zdarzeń może budzić niepokój, ale zdarzenia nie stanowiły zagrożenia dla mieszkańców okolicznych miejscowości. Amoniak jest o tyle bezpiecznym gazem, że jest łatwo wyczuwalny przez zmysł węchu i na tym etapie jest całkowicie nieszkodliwy. Jest też lżejszy od powietrza, ale łatwo łączy się z parą wodną z powietrza. Wówczas przy dużym wycieku powstaje dobrze widoczna chmura mgły. Niewielki ulot amoniaku mógł występować wcześniej, ale wyczuwalność węchowa amoniaku to 20-30 ppm w normalnej temperaturze. Przy niskich temperaturach wykrywalność węchowa amoniaku wzrasta dziesięciokrotnie (2-3 ppm), więc przyczyną jego wykrycia mógł być gwałtowny spadek temperatur, który wystąpił na przełomie roku. Występujące ostatnio na terenie całej Polski zjawisko inwersji powodowało snucie się dymów z kominów i podobnie mogły też zachować się niezwiązane z parą opary amoniaku. Obecnie przyczyny tych zajść bada komisja zakładowa.

 

Czy strażacy monitorują sytuację i nie zasypiają gruszek w popiele?

W żadnym przypadku nie doszło do wycieku amoniaku i właściwie interwencja straży pożarnej nie była niezbędna. Występował ulot, czyli nieznaczne wydobywanie się gazu. Faktem jest, że ulot też nie powinien występować i przyczyną tego może być niewłaściwe postępowanie obsługi lub wadliwy zawór. Możliwe też, że pracownicy są przewrażliwieni (każdy dba o swoje zdrowie). Komendant Powiatowy PSP w Kędzierzynie-Koźlu w związku z powtarzającymi się zgłoszeniami, po trzecim przypadku, powiadomił podmioty nadzorujące zakłady oraz poprosił pisemnie o wyjaśnienia firmy mające związek z tym właśnie transportem amoniaku. Czekamy na odpowiedź.

 

Na ile niebezpieczny jest amoniak? Czy jest się czego bać?

Amoniak jest gazem powszechnie spotykanym w przyrodzie, gdyż powstaje z rozkładu białek. W przemyśle stosowany jest chociażby do produkcji nawozów sztucznych i do otrzymywania innych związków chemicznych. Powszechnie jest też stosowany w chłodnictwie w przemyśle spożywczym. Amoniak jest gazem toksycznym. Stanowi zagrożenie dla obsługi, gdyż wyciek może wywołać oparzenia a wdychanie bardzo dużego stężenia powoduje zatrucie śmiertelne. Mieszanina amoniaku z powietrzem jest palna i wybuchowa, ale oczywiście nie jest tak niebezpieczna jak propan-butan, czy opary benzyny. Tak jak napisałem wyżej amoniak po rozszczelnieniu tworzy chmurę, taką mgłę, która może się snuć. Taka chmura jest widoczna. Dlatego amoniak nie zaatakuje niezauważony tak jak tlenek węgla:

film - wyciek blisko 20 ton amoniaku w Stanach Zjednoczonych

Poza tym amoniak jest gazem silnie wyczuwalnym przez nasz zmysł węchu jeszcze w stężeniach bezpiecznych. W takich stężeniach człowiek może przebywać spokojnie cały dzień. Natomiast wówczas, gdy następuje podrażnienie śluzówek, czyli zaczynają łzawić oczy i czujemy pieczenie w gardle, to wówczas bezpiecznie można przebywać do max jednej godziny.

film - jak widać ludzie nie padają martwi przebywając w bezpośrednim sąsiedztwie chmury amoniaku;  strażacy korzystają ze sprzętu ochrony dróg oddechowych

 

Co zrobić, gdyby faktycznie doszło do awarii?

Gdyby wystąpiło niebezpieczne uwolnienie amoniaku (awaria przemysłowa z zagrożeniem dla ludzi) wówczas taka informacja trafił na pewno od strażaków do zarządzania kryzysowego (ogłoszenie alarmu o skażeniach), do prasy (komunikaty w tv i radio), radiowozy policji podawałyby komunikaty przez głośniki umieszczone w galeryjkach. Takich zdarzeń, które skutkowałyby zagrożeniem dla mieszkańców nie pamiętam. Rodzaje komunikatów określiła Rada Ministrów i są opublikowane w naszym biuletynie informacji publicznej oraz na pewno na stronach internetowych zarządzania kryzysowego. Jest też informacja jak należy się w takiej sytuacji zachować. Dodatkowo do artykułu załączam instrukcję postępowania.

 

Opracowanie:
bryg. Adam Janiuk
oficer prasowy OKW PSP
z-ca naczelnika Wydziału Operacyjnego KW PSP w Opolu