14.12.2017r. Godz. 03:16Bieżące interwencje

Strażakiem się jest a nie bywa

dodano: 26 czerwca 2015 o 13:06 | ostatnia aktualizacja: 26 czerwca 2015 o 16:06 | kategoria: Inne

Podczas meczu piłki nożnej w ramach ogólnopolskiego turnieju kolejarzy na boisku KKS w Kluczborku upadł na murawę 40. letni mężczyzna reprezentant drużyny z Pomorza. Uratował mu życie strażak z Komendy Powiatowej PSP w Kluczborku sekcyjny Piotr Gajewski, który przywrócił czynności życiowe i utrzymywał do czasu przyjazdu zespołu PRM. Jest to jeden z niewielu upublicznionych naturalnych przykładów zachowań strażaków w obliczu czyjejś krzywdy.

Strażakiem się jest a nie bywa

Sekcyjny Piotr Gajewski jest strażakiem pełniącym służbę w jednostce ratowniczo-gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Kluczborku. Pełni funkcję młodszego ratownika. Jak każdy strażak PSP w Polsce ma kwalifikacje do udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy, co bardzo często wykorzystujemy podczas różnych zdarzeń, gdy docieramy do poszkodowanych przed zespołami Państwowego Ratownictwa Medycznego.

25 czerwca 2015 roku nasz kolega był na tzw. wolnym, czyli po służbie w jednostce PSP. Korzystając z czasu wolnego zgodził się nieodpłatnie pomóc organizatorom w zabezpieczeniu imprezy na stadionie KKS i jednocześnie kibicował zawodnikom. Podczas meczu, około godziny 17:00, zauważył, że jeden z zawodników przewrócił się na murawę. Sędzia był obrócony w drugą stronę, więc nawet nie przerwał gry. Natychmiast podbiegł do tego człowieka, ocenił stan i stwierdził brak oddechu. Po udrożnieniu dróg oddechowych (odchyleniu głowy) 40. latka oddech powrócił, ale niestety tylko na chwilę. Doszło powtórnie do zatrzymania czynności życiowych. Kolejna osoba utrzymywała właściwie głowę a strażak rozpoczął zewnętrzny masaż serca. Po około 60. uciśnięciach piłkarz zaczął oddychać, ale też na krótko. Sekcyjny Piotr Gajewski trzykrotnie przywracał czynności życiowe 40. latka do czasu przyjazdu zespołu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Lekarz z zespołu zadysponował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał poszkodowanego do szpitala. Z informacji, które udało nam się uzyskać mężczyzna żyje a jego stan jest obecnie stabilny.

Zdarzenie to potwierdza tezę, że strażakiem się jest a nie bywa i stąd też tak pozytywny odbiór tego zawodu w społeczeństwie. Jest wiele takich sytuacji, gdzie strażacy na tzw. wolnym, czyli po służbie, wykorzystując swoje umiejętności, pomagają uczestnikom wypadków, tonącym, czy ofiarom pożarów. Nie traktują tego faktu jako czynu nadzwyczajnego, gdyż pomoc innym ludziom jest zapisana w naszym ślubowaniu i jednocześnie psychice. Ci, którzy trafiają do tej profesji, to ludzie z pasją, chętni do pomocy bliźniemu. Wszyscy strażacy uważają podobne postawy za coś normalnego, więc tak trudno znaleźć w naszych szeregach bohatera.

Opracowanie
bryg. Adam Janiuk
oficer prasowy OKW PSP